Wszystko zaczęło się od telefonu ze Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Częstochowie. W firmie Dawida Mleczki ,J.D. art" zamówili jeden galowy hełm. Ale za to dla kogo?! Dla ratowników, którzy pracowali na ruinach World Trade Center w Nowym Jorku. - Byłem zaskoczony - mówi przedsiębiorca. - Oczywiście, od razu zamówienie przyjąłęm. Musieliśmy strasznie uwijać sięz pracą.
Najpierw kawałek blachy mosiężnej trafił do zakładu Antoniego Niemca w Brzesku. Tam poddano go ,obróbce wyoblającej", co polegało na nadaniu materiałowi odpowiedniego kształtu.
Zakład w Brzesku od roku specjalizuje się w produkcji galowych hełmów. Tylko w tym roku do okolicznych jednostek OSP wyekspediowano kilkadziesiąt egzemplarzy takich nakryć głowy. I ten dla Amerykanów prawie nie różni się od seryjnego wyrobu. Z wyjątkiem tapicerki na podbiciu. Skoro hełm miał przekazywać premier polskiego rządu, wykończono go autentyczną skórą. - Za hełm nie wzięliśmy żadnych pieniędzy - dodaje D. Mleczko. Skoro miał to być dar z Polski, to po prostu nie wypadało.
Hełm po opuszczeniu Brzeska przeszedł jeszcze pewne perturbacje. Od strażaków z Częstochowy do Warszawy dotrzeć miał pocztą. Przesyłka jednak gdzieś w drodze utknęła. Na szczęście tuż przed startem samolotu z polską delegacją rządową udało się jakimś cudem dostarczyć go na pokład. Pech jednak chciał, że podczas wizyty Leszka Millera na gruzach WTC, okazało się, iż dar ktoś nieopatrznie zostawił w hotelu. W ręce nowojorskich strażaków trafił z drobnym opóźnieniem.
Niemal każdego dnia dochodzi do tragedii na drogach. Zobacz, co jest ich najczęstszą przyczyną. Przeczytaj wyznania sprawców wypadków i ich ofiar.
© 2000-2012 Polskapresse Sp. z o.o.
® Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.