Wybierz region

Wybierz miasto

    Piłkarska kadra Polski u stóp Araratu

    Autor: JANUSZ BASAŁAJ

    2007-06-05, Aktualizacja: 2007-06-05 11:36 źródło: Polska Gazeta Krakowska

    Góry Kaukazu są bardzo malownicze. Dumny szczyt Ararat spoziera na stolicę Armenii dostojnie, świadom swej powagi, bo - jak chce legenda - Noe wylądował ze swą Arką właśnie na Araracie, kiedy tylko wody potopu opadły.

    Góry Kaukazu są bardzo malownicze. Dumny szczyt Ararat spoziera na stolicę Armenii dostojnie, świadom swej powagi, bo - jak chce legenda - Noe wylądował ze swą Arką właśnie na Araracie, kiedy tylko wody potopu opadły.


    Ormianie są oczywiście bardzo dumni z tej opowieści, chętnie częstują przyjezdnych różnymi detalami na ten temat. Swarliwy naród ci Ormianie. Chętnie kłócą się z sąsiadami. Z Azerbejdżanem są nawet w stanie wojny, bo nie mogą pogodzić się, że Lenin kiedyś oddał Azerom prowincję Nagornokarabachii. Turkom nie mogą wybaczyć rzezi, której ci dokonali na Ormianach w 1915 roku.
    Jako tako żyją jedynie z Iranem i Gruzją. To nie tylko kłótliwość czy też brak zdolności do politycznych i dyplomatycznych kompromisów sprawia, że wyprawa z Azerbejdżanu do Armenii musi wieść przez Gruzję. Wielu znawców Zakaukazia uważa, że w tym miejscowym tyglu miesza Moskwa, napuszczając na siebie narody i państwa kaukaskie.
    Reprezentacji Polski wykład geopolityczny na temat kaukaskiego kotła raczej nie interesował. Choć przyznawali, jak na przykład bramkarz kadry i Spartaka Moskwa, Wojciech Kowalewski, że takich kontrastów i biedy, którą można spotkać na ulicach Erewania, raczej trudno dostrzec w naszej unijnej Europie.
    - Czasami dobrze pojechać do Azji, by zobaczyć jak nam się dobrze żyje w Europie. Jednak takie obserwacje są zawsze na drugim planie, bo nie przyjechaliśmy do Armenii na wycieczkę - uważa Mariusz Lewandowski, piłkarz Szachtara Donieck. Selekcjoner Leo Beenhakker i zawodnicy bardzo prędko zapomnieli o wygranej w Baku.
    W niedzielę rano polecieli do Tbilisi, gdzie szybko podstemplowano im paszporty (z wojennych przyczyn nie ma bezpośrednich lotów na trasie z Baku do Erewania - przyp. red.) i po godzinie wylądowali w Armenii. Kadra mieszka w hotelu Golden Palace.
    Beenhakker konsekwentnie dotrzymuje słowa i nie dopuszcza nikogo postronnego, zwłaszcza dziennikarzy, do swojej gromady. Gromkie "Out, out! " zabrzmiało w poniedziałek, kiedy grupka polskich reporterów chciała jednak porozmawiać w hotelu z kadrowiczami. Tak Leo wypraszał stanowczo dziennikarzy, przypominając im, że: - Już na zgrupowaniu we Wronkach umawialiśmy się, że nie przeszkadzacie zawodnikom. Beenhakker był jednak bezradny, kiedy kadrowicze mieli odbyć zamkniętą sesję treningową.
    Na bocznym boisku wicemistrza Armenii, FC Banants, nie było płotu, tylko metalowa siatka, więc można było zobaczyć, że: Jacek Bąk truchta z doktorem, Jerzym Grzywoczem wokół świetnie przygotowanego boiska; spory opatrunek na nodze, lód i kiepska mina wskazywały, że raczej bez Bąka zagramy w środę; Beenhakker zarządził szkolną grę siedmiu na siedmiu (bez bramkarzy), od czasu do czasu głośno pokrzykując, że, "mniej biegajcie, a więcej ma chodzić między wami piłka"; za Bąka na środku obrony być może zagra Michał Żewłakow, a na lewej flance Grzegorz Bronowicki; Ebi Smolarek wyglądał jakby go w sobotę wcale mocno nie poturbowali obrońcy Azerbejdżanu; Dariusz Dudka tęskni za pozycją defensywnego pomocnika a nie rolą środkowego obrońcy, lecz zdaje się, że Leo nie zmięknie i wiślak zacznie mecz z Armenią jako partner Żewłakowa.
    Wtorek biało-czerwonych to zajęcia audiowizualne na temat: "Jak grają Ormianie i dlaczego sąlepsi odAzerów".
    Beenhakker nie ukrywa, że w środę czeka nas trudniejsze zadanie niż mecz w Baku. Patrząc nakontuzję Bąka, dziwne wahania formy Dudki i Boruca, można trenerowi wierzyć. Holender od dłuższego czasu uchodzi za maga polskiego futbolu, ale racjonalniej byłoby stwierdzić, że to facet od rozwiązywania wszelkich problemów narodowej reprezentacji Polski.

    Sonda

    Czy jesteś za przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej?

    • tak (67%)
    • nie (33%)