Wybrał się w podróż życia do Pekinu. Jechał tam autostopem [ZDJĘCIA]

Karol Gut z Tuchowa przez półtora miesiąca uczestniczył w niezwykłej wyprawie. Przemierzył dystans blisko 11 tysięcy kilometrów praktycznie za grosze! Wszystko przez fascynację Mongolią.

Nad swoją podróżą życia 23-latek zaczął rozmyślać już w ubiegłym roku. Pierwotnie jego celem miała być Mongolia. Tuchowianin jest zafascynowany tym zakątkiem świata i kulturą jego mieszkańców.

- Zaczęło się od mongolskiej muzyki, na którą natknąłem się w internecie. Później dużo czytałem o tym kraju i postanowiłem, że muszę go zobaczyć - przyznaje Karol Gut.

Bo samolot był za drogi

Przelot do azjatyckiego państwa okazał się jednak zbyt drogi na kieszeń globtrotera-amatora. Nie poddał się jednak i zdecydował się na zupełnie inny środek lokomocji.

- Stwierdziłem, że skoro mam trochę czasu w wakacje, a jednocześnie ograniczony fundusz, to najlepszym sposobem na dostanie się do Mongolii będzie autostop - uśmiecha się.

Dokładnie planował podróż i już na tym etapie doszedł do wniosku, że Mongolia wcale nie będzie jego ostatnim przystankiem. - Przynajmniej z powrotem do Polski chciałem wrócić samolotem, a podróż ze stolicy Mongolii do naszego kraju okazała się droższa niż choćby z Pekinu. Dlatego końcowym etapem mojej podróży została stolica Chin - opowiada Karol Gut.

Eskapadę rozpoczął 8 lipca. Praktycznie nikomu ze swoich bliskich nie wspominał o wyprawie. - Rodzicom uchyliłem rąbka tajemnicy w ostatniej chwili. Mama się trochę martwiła, ale nie odradzała mi pomysłu - przekonuje Karol.

Cały dom na plecach

Zabrał ze sobą tylko niezbędne rzeczy. W plecaku zmieścił się namiot, śpiwór, kuchenka turystyczna oraz sztućce. Karol miał ze sobą również aparat fotograficzny, którym uwieczniał kolejne etapy podróży.

Pierwszego dnia najpierw spotkał się ze znajomymi w Krakowie, gdzie później złapał pierwszego „stopa”. Jak sam przyznaje, czekał tylko pół godziny zanim na kiwnięcie ręką zatrzymał jakiś kierowca.

Pierwszego dnia dotarł, aż do Augustowa. W kolejnych dwóch przejechał przez Litwę i Łotwę. - Gdy przekroczyłem rosyjską granicę, wtedy najdłużej czekałem, aż któryś kierowca się zatrzyma. Dopiero po pięciu godzinach udało mi się złapać pierwszy samochód - wspomina Karol.

Rosja kojarzy się mu jednak bardzo pozytywnie. Przekonał się, że ludzie są tam bardzo życzliwi. Przyjeżdżając do Moskwy trafił akurat na finał piłkarskich mistrzostw świata. Spotkał więc kibiców z Francji oraz Chorwacji. - Do stolicy Rosji przyjechałem dość późno i nie miałem noclegu. Ale okazało się, że w pobliżu strefy kibica była zamknięta część parku, wprost idealne miejsce na rozłożenie namiotu - uśmiecha się. 23-latek w większości nocował pod gołym niebem. Sporadycznie zdarzało się mu spędzać noce w hostelu lub u życzliwych ludzi w ramach couchsurfingu. A takich właśnie w Nowosybirsku, Pekinie czy Ułan Bator spotkał wielu.

Język to żadna bariera!

Mile wspomina też podróż z kierowcą rosyjskiego tira, z którym podróżował dwa dni z Czelabińska do Nowosybirska.

- Nie znałem języka rosyjskiego, ale nasz jest przecież podobny, więc jakoś dogadywałem się z kierowcami - wyjaśnia. Było więc o czym rozmawiać w drodze, albo wieczorami, przy piwie.

W pamięci Karola pozostanie także spotkanie z rosyjską parą, która zabrała go do swojej wiekowej łady. - Był to dosłownie rozpadający się samochód, zapalany na kabelki - śmieje się chłopak. Cała trójka dotarła do jednej z turystycznych miejscowości nad Bajkałem. Jego towarzysze zajmowali się tam sprzedażą waty cukrowej i popcornu, a Karol spędził tam dwa dni na plaży, grając w siatkówkę z wczasowiczami.

Prawdziwi ludzie stepu

Największą przygodę przeżył już w Mongolii. Złapał tam „na stopa” młodą parę. W pewnym momencie ich samochód zjechał z głównej drogi i popędził w głąb stepu. - Jechaliśmy bezdrożami, a ja nie mogłem się w żaden sposób porozumieć z tymi ludźmi. Byłem zaniepokojony - opowiada.

Samochód dotarł w końcu to małej osady. Kierowca przywitał się serdecznie z miejscowymi, którzy zaprosili do siebie też Karola. - Okazało się, że miałem okazję poznać prawdziwych mongolskich nomadów, którzy żyją wśród stepów - cieszy się tuchowianin. Miał okazję zobaczyć pracę koczowników przy uboju baranów i ich przyrządzaniu. Skosztował też pysznej zupy z baraniny i herbaty z mlekiem.

Niebo takie, jak nigdzie indziej

Dla tuchowianina pobyt na stepach okazał się wyjątkowy także z innego powodu. Od jakiegoś czasu interesuje się bowiem astrofotografią i wykonuje zdjęcia nocnego nieba.

- W tamtym miejscu było ono najpiękniejsze, jakie w życiu widziałem. Najbliższe miasta były oddalone o kilkaset kilometrów, więc niebo nie było „zanieczyszczone” sztucznym światłem - podkreśla.

Ostatnie dni spędził w Kraju Środka. Miał okazję przejść po Chińskim Murze oraz zobaczyć Zakazane Miasto i Świątynie Nieba w Pekinie.

23-latek już myśli o następnej podróży autostopem. - Było mi smutno, gdy musiałem już wracać. To jest uzależniające i już mnie ciągnie, żeby znów gdzieś pojechać - przyznaje.

KONIECZNIE SPRAWDŹ:

Wideo

Robert Gąsiorek

  • Gazeta Krakowska
Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3