Czy pacjenci z Brzeska trafią na bruk?

ZOFIA SITARZ
Jeden z pacjentów oddziału opiekuńczo-leczniczego szpitala w Brzesku leży na nim już od lipca ubiegłego roku. Jest bezrobotnym alkoholikiem, przeszedł bardzo poważną operację.

Jeden z pacjentów oddziału opiekuńczo-leczniczego szpitala w Brzesku leży na nim już od lipca ubiegłego roku. Jest bezrobotnym alkoholikiem, przeszedł bardzo poważną operację. Stan jego zdrowia na tyle się poprawił, że mógłby zostać z oddziału wypisany. Pytanie tylko: dokąd? Bo tak sie składa, że pacjent jest... bezdomny.

- Przecież nie wypiszemy go na ulicę - denerwuje się ordynator oddziału opiekuńczo-leczniczego, Anna Bukowicz-Opioła.
Według kryteriów opracowanych przez NFZ, pacjent nie może przebywać na oddziale dłużej niż 30 dni. Tylko w wyjątkowych sytuacjach, za zgodą funduszu, okres ten może być przedłużony. W przeciwnym razie Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie płacił.

- Problem w tym, że wszystkie nasze przypadki są wyjątkowe. Trafiają do nas ludzie obłożnie chorzy, samotni, bezdomni, chorzy psychicznie, których życie bardzo doświadczyło. Oddział powstawał z myślą o pacjentach, którzy potrzebują długoterminowej opieki, zarówno leczniczej jak i pielęgnacyjnej. Jeżeli NFZ rygorystycznie potraktuje obowiązujące przepisy, to istnieją uzasadnione obawy czy oddział będzie mógł nadal funkcjonować - dodaje pani ordynator.

- Już wystąpiliśmy do NFZ o weryfikację tego przepisu - mówi dyrektor brzeskiego szpitala Józefa Szczurek. - Nieoficjalnie nam jednak powiedziano, że jeżeli pracownicy funduszu stwierdzą nieuzasadnione przedłużenia, to będziemy zmuszeni zwrócić pieniądze. Nie muszę chyba tłumaczyć, czym to się może skończyć.

Oddział opiekuńczo-leczniczy powstał w brzeskim szpitalu kilka lat temu, znajduje się na nim 40 łóżek, pracuje tu kilkadziesiąt osób. Pacjenci to osoby obłożnie chore, nie potrafiące same się poruszać ani wykonać najprostszych czynności. Utrzymanie oddziału jest dość kosztowne, bowiem chorzy wymagają zarówno specjalistycznej opieki medycznej, jak i pielęgnacji. Rzadko się zdarza, aby którykolwiek z pacjentów wyszedł stąd po 30 dniach.

- Była nawet taka sytuacja, że jeden z pacjentów przebywał u nas... trzy lata. Tak na dobrą sprawę to nie powinno nas obchodzić, co się z nim stanie po wypisie. Ale z drugiej strony jeżeli wiemy, że człowiek nie ma rodziny, to co mamy z nim zrobić? To dramatycznie trudne decyzje - przekonuje dyrektor Szczurek.

Nie jest wykluczone, że oddział zamieniony zostanie w zakład opiekuńczo-leczniczy. Podobny zabieg zastosowano już w wielu polskich szpitalach, które borykały się z tym samym problemem. Na to jednak potrzeba akceptacji Rady Społecznej ZOZ i Rady Powiatu brzeskiego.
Dyrektor szpitala twierdzi, że gdyby nawet tak się stało, w żaden sposób nie zmieni to problemów ludzi starych, chorych obłożnie i samotnych potrzebujących stałej opieki.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie