Jadowniki. Szansa na życie Marcelka kosztuje fortunę. W Polsce zaproponowano mu hospicjum, zamiast przeszczepu wątroby [ZDJĘCIA]

Paulina Marcinek-Kozioł
Paulina Marcinek-Kozioł
Jedynym ratunkiem dla Marcelka jest przeczep wątroby. W Polsce chłopczyk został zdyskwalifikowany w z transplantacji, a lekarze zaproponowali tylko leczenie paliatywne i opiekę hospicjum
Jedynym ratunkiem dla Marcelka jest przeczep wątroby. W Polsce chłopczyk został zdyskwalifikowany w z transplantacji, a lekarze zaproponowali tylko leczenie paliatywne i opiekę hospicjum archiwum prywatne
Losy Marcelka Kubali z Jadownik, który cierpi na marskość wątroby, poruszyły cały region. Chłopiec jest w coraz gorszym stanie, ale w kraju nie ma żadnych szans na transplantację. Rodzicom zaproponowano hospicjum dla syna. Nadzieję dają już tylko lekarze ze Stanów Zjednoczonych. Rodzice dwulatka dwoją się więc i troją, by w ciągu miesiąca zebrać astronomiczną kwotę 8 milinów złotych. To konieczne, by próbować uratować życie dziecka.

FLESZ - Oto najbrudniejsze miasta w Polsce. Wyniki raportu zaskakują

Marcelek Kubala z Jadownik walczy o życie

Dwuletni Marcelek uwielbia przeglądać książeczki sensoryczne i bawić się z rodzicami. - Najwięcej radości sprawia mu chyba wspólne czołganie się – uśmiecha się Tomasz Kubala, tata chłopca.

Ta zabawa jest też formą rehabilitacji i walką o sprawność malucha, ponieważ chłopczyk nie chodzi i nie siedzi. Za to wszystko dokładnie rozumie i choć nie potrafi mówić, bardzo dobrze wychodzi mu słowo „nie”. - Jeśli czegoś nie chce, bez problemu nam to zakomunikuje - podkreśla ojciec.

Marcelek urodził się jako skrajny wcześniak w 25 tygodniu ciąży. Ważył zaledwie 900 gramów Przez miesiąc był podpięty do respiratora i dzielnie walczył o życie. Przeszedł wrodzone zapalenie płuc, posocznicę, odmę opłucnową, martwicze zapalenie jelit, cholestazę oraz wiele innych schorzeń.

Gdy wydawało się, że jego stan się ustabilizował, wyszło na jaw, iż cierpi na retinopatię. Musiał szybko przejść szereg zabiegów.

Po jakimś czasie pogorszyły się parametry jego wątroby, z którą od początku miał problemy. Z podejrzeniem atrezji dróg żółciowych został przetransportowany do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie po szeregu badań diagnoza potwierdziła się. W kwietniu 2019 roku Marcel przeszedł zabieg usunięcia dróg żółciowych i podpięcia jelita pod wątrobą.

- Niestety badania wykazały marskość wątroby. Pomimo, że zabieg się udał, przyniósł efekt tylko na krótki czas, a marskość wątroby cały czas postępuje - przyznaje Tomasz Kubala.

Przeszczep wątroby dla Marcelka z Jadownik za Atlantykiem

Jedynym ratunkiem dla Marcelka jest przeczep wątroby. W Polsce chłopczyk został zdyskwalifikowany z transplantacji z powodów neurologicznych i podejrzenia niepełnosprawności. Lekarze zaproponowali tylko leczenie paliatywne i opiekę hospicjum.

- To był dla nas olbrzymi cios. Musielibyśmy oddać go do hospicjum i czekać na najgorsze – zawiesza głos pan Tomasz.

Rodzice, by walczyć o życie ukochanego synka, postanowili szukać pomocy na całym świecie. Konsultowali się m.in z lekarzami w Brukseli, ale oni również nie zdecydowali się na kwalifikacje do przeszczepu wątroby, w obawie o dalszy, niepewny rozwój Marcela.

Pomoc znaleźli w Stanach Zjednoczonych. W klinice w Chicago lekarze nie widzą przeciwwskazań. - Powiedzieli nam, że u nich wiele dzieci z takimi problemami przechodziło transplantacje wątroby. Uratowali im nie tylko życie, ale też pomogli prawidłowo się rozwijać – mówi pan Tomasz.

Są duże szanse, że to właśnie tata chłopca zostanie dawcą fragmentu wątroby. Czasu jednak nie zostało dużo, marskość wątroby ma swoje powikłania. Marcelek już trzykrotnie dostał krwotoku przełyku i wymiotował krwią. - W każdej chwili może dojść do gwałtownego pogorszenia się wydolności wątroby, co w efekcie może doprowadzić do śmierci naszego synka – mówi pan Tomasz.

Potrzeba 8 milionów złotych na operację i leczenie Marcelka

1 i 2 marca zaplanowane są badania w Chicago. Tymczasem na przeszczep potrzeba aż 8 milinów złotych. Rodzina założyła zbiórkę na portalu siepomaga, która kończy się 22 lutego. Na Facebooku powstała grupa wsparcia "Pomóżmy Małemu Wielkiemu Marcelkowi", gdzie odbywają się licytacje. Chłopczykowi poświęcony jest także blog osobisty "Marcelek Kubala - Mały Wielki Wojownik".

- Dla nas każda, nawet najmniejsza wpłata jest na ważna, przybliża nas do uratowania życia naszego synkowi – podkreśla Tomasz Kubala.

Kilknij tutaj i pomóż małemu Marcelkowi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie