W Jadownikach zgodzili się na budowę kanalizacji. I żyją w oparach fetoru

Małgorzata Więcek-Cebula
Według biegłego, powołanego przez sąd, kanalizacja została źle zaprojektowana
Według biegłego, powołanego przez sąd, kanalizacja została źle zaprojektowana Małgorzata Więcek-Cebula
Gdy przekopywano ich działkę, nikt nie mówił, że będą musieli żyć z uciążliwym fetorem. Prezes wodociągów z Brzeska odpowiada przed sądem za wadliwie wykonaną kanalizację.

Anna i Czesław Nalepowie przeklinają dzień, w którym zgodzili się, aby przez ich działkę biegł główny kolektor sieci kanalizacyjnej z Brzeska do Jadownik. - Systematycznie zalewają nas fekalia. Nie dość, że uprawy nam gniją, to jeszcze tak śmierdzi, że w domu nie da się wytrzymać - tłumaczy pani Anna.

To nie był incydent

Kobieta zgłosiła problem do Rejonowego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Brzesku. Uspokajano ją, że to tylko incydent. - Do tej pory w sumie było dziewięć takich sytuacji. Czasem nieczystości wylewały się przez kilka dni, niszcząc wszystko, co mieliśmy w polu zasadzone - żali się pan Czesław.

Nalepowie zażądali od spółki kanalizacyjnej, by naprawiono fuszerkę. Nie mieli wątpliwości, że problemem jest przede wszystkim wadliwie wykonana instalacja. Ponieważ nic to nie dało, sprawa trafiła na policję.

Źle zaprojektowana sieć

Konsekwencją trwającego kilka miesięcy postępowania było skierowanie do sądu aktu oskarżenia przeciwko Zbigniewowi G., prezesowi RPWiK w Brzesku. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Tarnowie. Zlecono wykonanie ekspertyzy, która miała wyjaśnić, w czym tkwi problem.

Kilka dni temu sąd przesłuchał biegłego, autora opinii, który problem badał przez kilka tygodni. Tadeusz Kurtyka przyznał, że kanalizacja została źle zaprojektowana, a same studzienki w tym przypadku za wysoko osadzono. - Ta kanalizacja nie spełnia założeń projektowych - twierdzi Tadeusz Kurtyka. Z tym nie zgadza się jednak prezes RPWiK. W sądzie tłumaczył, że zalanie pola mieszkańców Jadownik było "splotem nieszczęśliwych zbiegów okoliczności", do tego doszła wielka ulewa.

Podkreślał także, że w Jadownikach nie ma kanalizacji burzowej, do której mogłaby wpływać deszczówka.
Winę zrzucał też na meliorację, która miała zawalić. Natomiast poproszony przez nas o komentarz, szef brzeskiej spółki zasłaniał się brakiem czasu. - To nie jest sprawa do upubliczniania, przynajmniej na tym etapie, teraz nie mam czasu na rozmowę - ucina Zbigniew G.

Wyrok i odszkodowanie

Kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie zaplanowano na maj. Wszystko wskazuje na to, że wówczas sąd wyda wyrok. - Czekamy na niego z niecierpliwością. Jak długo da się żyć w takim smrodzie? - pytają Nalepowie.
Nawet takie rozwiązanie nie oznacza dla nich jeszcze końca tej sprawy. - Zamierzamy wystąpić o odszkodowanie. Chodzi o zniszczone uprawy - mówi pani Anna.

Swojego domu do kanalizacji nie zamierzają podłączyć (w tej chwili sieć biegnie tylko przez oddaloną o kilkaset metrów od domu działkę). - Nie wiem, czy kiedykolwiek się na to zdecydujemy. Przecież gdybyśmy byli przyłączeni, to wszystkie te ścieki zalałyby nasz dom. Nie wierzę już wodociągom, że potrafią zrobić coś porządnie - podkreśla pani Anna.

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z regionu. Zapisz się do newslettera!

Wsparcie emocjonalne przyszłych rodziców, czyli kim jest doula?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie